Ceneo
W połowie lutego porównywarki cen zagościły na łamach wielu blogów, serwisów internetowych a nawet gazet papierowych. Spowodowane to było trzema literami „SWL” za którymi kryły się działania mające na celu wywalczenie jak najwyższych miejsc w naturalnych wynikach wyszukiwania w wyszukiwarce Google (tzw SERPach) za pośrednictwem systemów wymiany linków.

Główne porównywarki cen, a wraz z nimi kilka dużych sklepów a nawet serwis Fotka otrzymały od Google Filtr, a w zasadzie BAN, gdyż ich wyniki zniknęły z pierwszych kilku stron. Było to wydarzenie bez precedensu jeśli w historii polskiego SEO. Z pewnością będzie zapamiętane i podawane jako przykład przez długi czas.
Nie jest jednak moim celem opisywanie dlaczego tak się stało i jakie tak naprawdę Google miał w tym cel. Niemal każda grupa zainteresowanych ma swój punkt widzenia na ten temat. Od porównywarek widzących w tym przygotowanie pod wejście  Google Product Search, przez internautów, którzy są umiarkowanie zadowoleni. Po właścicieli sklepów bazujących na SEO, którzy są zachwyceni bo ich pozycje poszły w górę (zniknęła konkurencja).



Rekrutacja w eCommerce
Zastanawiacie się skąd taki właśnie temat? Co skłoniło mnie do  ujęcia tematu w formie takiego pytania? Zainspirowała mnie biografia Steva Jobsa autorstwa Waltera Isaacsona, a w szczególności wielokrotnie powtarzane w tej świetnej książce zdanie, że twórczość Apple była odzwierciedleniem działalności na przecięciu nauk humanistycznych i technologii. Było to przedłużeniem myślenia o produkcie przez Steva Jobsa, ducha jego twórczości i ekspresji. Dało to wspaniałe efekty w postaci kultowych produktów, a w efekcie końcowym stworzenia (reaktywowania) firmy, która okazała się bardziej dochodowa i warta więcej w ostatnim czasie niż Microsoft.



allegro
Czy Allegro zdominuje i powiększy swój udział w rodzimym rynku Commerce? Firma z Poznania nie poprzestaje na zmianie modelu działania, ale zagospodarowuje coraz to nowe nisze rodzimego eHandlu. Platforma Allegro już dawno przestała być tylko i wyłącznie platformą aukcyjną. Zniknęło z podwórek dawne hasło„Wygrałem aukcję”, które wiązało się z niemałą ekscytacją i wypiekami na twarzy . Można powiedzieć, że kiedyś wygrywało się aukcje, podobnie jak gra się na giełdzie (ponoć niektórzy inwestują ;-)  ).



umysl
To pytanie nie jest w chwili obecnej najważniejszym jakie zadają sobie managerowie i przedsiębiorcy przy budowie rodzimych eSklepów. W szczególności osoby, które uruchamiają taki sklep po raz pierwszy poświęcają najwięcej czasu na wybór platformy.

Ci dla których jest to kolejna przygoda z projektowaniem sklepu, w szczególności kiedy wcześniej projekt nie był udany, starają się znaleźć przyczynę swoich błędów. Wtedy pojawia się pomysł: „Może jednak zaangażować klientów w proces projektowania sklepu?” Osoby planujące duże sklepy internetowe muszą brać pod uwagę szeroki aspekt działalności eCommerce, także ściśle związany z grupą docelową do której trafiają.
I właśnie ten tekst jest skierowany dla tych, którzy planują uruchomienie większych projektów. Wymagających szerszego dostosowania platformy do realiów prowadzonego biznesu, a nie planujących „odpalenie jakiegoś softu w chmurze” za 500zł.

Zatem pytać czy nie pytać? Skrócić maksymalnie czas projektu, czy jednak rozszerzyć zakres i zaangażować w projekt użytkowników/klientów? Przekornie odpowiem, to zależy…



eshop2
To pytanie bardzo często słyszę od osób i firm, które chcą rozpocząć biznes w Internecie. Dylemat ten dotyczy zarówno dojrzałych biznesów, jak i tych dopiero debiutujących, dla których e-biznes ma być jedynie uzupełnieniem.

Decyzja o wyborze platformy dla e-handlu to jedna z pierwszych poważniejszych decyzji biznesowych, która może mieć wpływ na powodzenie naszego przedsięwzięcia. Określa już na starcie nasze możliwości i pozwala przewidzieć przyszłe ograniczenia.
Istotne, aby dokładnie określić swoje oczekiwania w stosunku do platformy, tak aby uniknąć przeskalowania lub niedoszacowania narzędzia. Im większa firma, tym wybór systemu dla e-biznesu obarczony jest poważniejszym ryzykiem.



Certyfika
„Jeśli jesteś mały, udawaj dużego; jeśli jesteś duży, udawaj małego”. Ktoś tak powiedział, któryś guru dzisiejszego marketingu. Godin, Lindstrom, Kawasaki, Gladwell? Nie pamiętam. Wybaczcie. Dlaczego mały ma udawać dużego? Aby stać się bardziej wiarygodnym, poważanym, profesjonalnym. Żeby lepiej sprzedawać.

Dlaczego duży ma zrobić na odwrót? Bo w zdecydowanej większości nie lubimy dużych. Ponieważ się rozpychają, trącają łokciami, a czasami są zbyt aroganccy. Mały taki nie jest. Wzbudza więcej sympatii. Dlatego sprytni duzi udają małych. Jest taka scena w Adwokacie diabła, kiedy John Milton (Al Pacino) mówi do Kevina Lomaksa (Keanu Reeves): „Mam miliony, a jeżdżę metrem. Bądź mały, a wtedy nikt cię nie tknie”. No, ale zanim zaczniemy być duzi, musimy się zastanowić, jak mały ma „prężyć muskuły”, aby pokazać się jako duży i wiarygodny. Posłużyć mogą do tego certyfikaty.



Retro pitch man in black and white from a 1950's era TV commercial
Komunikować się czy się nie komunikować? To pytanie zadaje sobie przedsiębiorca najczęściej na początku działalności. Z perspektywy czasu oceniam, że odpowiedź nie musi być jednoznaczna. W pierwszej chwili wydaje się, że z public relations czy też tylko z media relations można wyłącznie skorzystać. I jest w tym sporo racji. PR to mocna broń, która szczególnie w wypadku innowacyjnych produktów może się stać prawdziwą trampoliną do popularności.

Osiągając status marki „kultowej”, jesteśmy w stanie sprawić, że działania marketingowe można będzie w znaczny sposób ograniczyć. Bo każda nowość takiego brandu jest szeroko komentowana. Klasycznym przykładem jest tutaj Apple. Każda nowość, a nawet pogłoska są szeroko komentowane zarówno on-line, jak i off-line. Podobnie jak w wypadku Google, które jest postrzegane bardziej „użytecznie” niż „kultowo”. Każdy nowy produkt czy choćby funkcjonalność są analizowane, komentowane i testowane.



Etapy projektowania w eCommerce
Obecnie jednym z najczęściej używanych w Polsce narzędzi do opracowywania makiet jest Axure. Jest to program desktopowy, który umożliwia tworzenie zarówno prostych, jak i zaawansowanych makiet. Buduje warstwy, elementy dynamiczne, ma szereg opcji i sporo zewnętrznych „wireframes” (chociażby do projektowania UI dla iPhona).

Efektem końcowym może być nawet gotowa struktura strony w formacie HTML, która będzie zrozumiała i dla klienta, i dla działu sprzedaży czy działu technologii.



Proces projektowy w eCommerce
Dobra grafika jest kropka nad „i” do dobrze zaprojektowanej strony WWW, czy eSklepu. Oczywiście nic nie zastąpi dobrego modelu biznesowego, właściwego towaru i jego opakowania oraz dostępności. A to wszystko powinno być intuicyjne z atrakcyjną ceną. To niełatwe zadanie poskładać wszystkie te elementy w jedną dobrze działająca całość.

Na dodatek klient ocenia sklep w ułamku sekundy, jak będzie zadowolony to mamy premię w postaci przymknięcia oka na drobniejsze błędy w późniejszym etapie. Jeśli już jednak od początku sklep razi grafiką, user będzie bezwzględny, chyba, ze oferta będzie naprawdę powalająca.



sale_button
W globalnej świadomości internautów, a w szczególności osób dokonujących zakupów w sieci panuje przekonanie, że w sieci kupię niemal wszystko najtaniej.

Znaczna część właścicieli sklepów internetowych myśli podobnie i ustala politykę cenową na poziomie „byle taniej” ustawiając się w pozycji walki cenowej. Okazuje się jednak, że najlepsi sprzedają drożej i… zarabiają najwięcej.

Badanie UOKIK przy okazji mającej dojść do skutku fuzji Empiku i Merlina, wykazało jednak, że gigant rynku księgarskiego sprzedaje drożej w Internecie i to nawet o kilkanaście procent, nie przeszkadza mu to jednak w bardzo dynamicznym rozwoju platformy empik.com. Od 2006 zwiększył on sprzedaż kilkanaście razy. UOKIK wykonał mrówczą pracę analizując ponad 1100 sklepów konkurujących z Empikiem i Merlinem.